-Stało się coś?-pytam marszcząc brwi, widząc wkurzoną twarz przyjaciela.
-Nie-warczy, odchylając głowę do tyłu, głośno nabierając przy tym powietrza.
-Nie pieprz, przecież widzę- mrużę wściekle oczy.
-Kai wraca do miasta.-oznajmia zaciskając pięści, a złość widoczna w jego oczach na chwilę pozostawia mnie w otępieniu.
-Możemy go zabić, jeśli go nie lubisz- wzruszam ramionami, na co z jego gardła wydobywa się zduszony śmiech.
-Jesteś popieprzony, a twoje poczucie humoru ssie -oznajmia szeptem.
-Powiedz mi coś czego nie wiem- zakładam ramiona na klatce piersiowej.
-A tak właściwie kim jest nasza potencjalna ofiara?-pytam nie mogąc przypomnieć sobie do kogo należy to imię.
-Moim bratem-na jego słowa spinam się lekko.
-Masz brata?-pytam zaskoczony.
-Nie. Jest synem mojego
ojca -kiedy już mam zripostować jego wypowiedź, on szybko wyjaśnia-
To z jego powodu moja matka odeszła.-Oznajmia spokojnie.
-Hmm no dobra zabijemy gnoja. W obecnej sytuacji brzmi to całkiem rozsądnie - kiwam głową, a on już nie hamuję uśmiechu.
-Nie wiem czemu się z tobą zadaję-kręci głową zrezygnowany, z uśmiechem na ustach.
-No jak to nie
wiesz?-pytam z oburzeniem -Przecież chce zabić twoją rodzinę, każdy
chciałby mieć takiego przyjaciela-mamroczę podchodząc do niego. Ten
przymykając oczy, wygodnie usadawia się na sofie.
Zbliżam do siebie nasze twarze, a potem bez skrępowania gryzę go w szyje.
-Co.Ty.Kurwa.Wyprawiasz?-pyta cichym, zrelaksowanym głosem.
-Gryzę cię, ślepy jesteś?-otwiera usta by coś powiedzieć, ale ja wyprzedzając go czochram jego włosy.
-Masz mnie. Jeśli będziesz chciał pogadać to dzwoń kiedy chcesz. -Zaśmiał się na moje słowa.
-Mówię serio-
poważnieję- Jestem tu. I choć może czasami zachowuję się jak ostatni
idiota - widząc jego uniesioną brew, unoszę dłonie- No może i zawsze
jestem idiotą, wybacz skarbie - cmokam demonstracyjnie- Ale dla ciebie
zawsze będę. - Szepczę wpatrując się w jego oczy.
-Jesteś słodziutki
-Wybucha śmiechem, a ja wzdycham zrezygnowany. Odwracam się i zamierzam
odejść, gdy czuję jego lodowatą dłoń na swoim ramieniu.
-Dzięki- Posyła mi
uśmiech. Wzruszam ramionami, a potem znów się do niego zbliżam i zanim
zdąża się odsunąć ... znów gryzę go w szyję.
Co sądzicie?
Jest ktoś kogo ciekawi kontynuacja? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz